Po szewcku zaszyłem.
Buch! pod smoczą jamę
Kąsek smakowity —
I wyłazi potwór,
Jak zawdy, niesyty.
Już skórę ze siarką
Połknął smok przeklęty,
Już go srodze piecze
Ogień zażegnięty.
Poleciał do Wisły,
Po szewcku zaszyłem.
Buch! pod smoczą jamę
Kąsek smakowity —
I wyłazi potwór,
Jak zawdy, niesyty.
Już skórę ze siarką
Połknął smok przeklęty,
Już go srodze piecze
Ogień zażegnięty.
Poleciał do Wisły,