W obliczu słońca miesiąc ginie,

Malchrowej Zofce któraż zrówna?

Tedy twarz diuka krwią zapłynie:

«Na szpadę moją! Cud! Królówna!»

I już go nęci Gąsków dziecko,

Jakbyś lubczyku dał mu ziela,

I pod dom chadza i zdradziecko

Na piękną Zofkę okiem strzela!..

IX

Młodziutkiej wiosny był poranek,