Wdychało miasto oddech szerszy,

Kiedy ów sprośny galski panek

Obaczył Zofkę po raz pierwszy.

Suną dziewice i matrony

W pierś balsam kwietnia brać kojący —

Ujmie się w boki rycerz ony,

Niewieścią cnotę wojujący.

Złota przepaska złotych włosów,

Modra sukienka srebrem tkana —

By wid, płynący od niebiosów,