Trefiona bródka, szatki przednie,
By dzięcioł pstrzy się kukła ona —
Niewinna Zofka czegoś blednie,
Jak właśnie gwiazdka zasmucona.
Goreje żądzą piórkos dworny,
Całunki kradłby, jak miód truteń —
Kołysze Zofkę w zmierzch wieczorny
Granie padwanów, harf i luteń!
W kunsztownych trelach pieśń zabrzmiała,
Niby w niej żal drga, tęskność niby —