I trajkoce i terkoce.

Młynarz patrzy, hen, daleko

I w źrenicach łza migoce.

Taka piękna, taka młoda,

Siedzi w izbie młynarzowa,

Czemuż ćmi się jej uroda?

Czemuż smutna, gdyby wdowa?

Skąd ten smutek i tęsknota?

Skąd te w oczach srebrne łezki,

Gdy w alkierzu tyle złota,