Czy w robocie, czy w alkowie!

Czy dzień zwykły, czy to święto,

Czy mrok idzie, czy blask świta,

Nikt ich buzią uśmiechniętą

Przez okienko nie powita.

Rozchylając ustek wiśnie,

Nie zagwarzy, jak to dzieci,

I tatusia nie uściśnie,

I do mamy nie przyleci.

Głucha cisza w długie noce