I paluszki Cesi utnie...

Ach! już nikt by ich nie zszył,

Toż dopiero płacz by był!”

Ale Cesia myśli sobie:

„Ej, toć złego nic nie robię!

Mama tylko straszy mnie,

Skądby krawiec wziął tu się?

Gdzieżto zresztą krawców znają,

Co paluszki obcinają?

O tem, choć mam piąty rok,