Wtem ktoś biegnie: tup, tup tup!

Wpada krawiec, strasznie zły,

„Palec — woła — utnę ci!”

Zdjął okropny Cesię strach!

Słyszy groźne: szach! szach! szach!

Tnie zły krawiec nożycami,

A sukienkę krew już plami.

Skaleczywszy, jak duch znikł.

Biedna Cesia w płacz i w krzyk

Wchodzi mama: „Co ci to?