Oba wrzeszczą: „Aj! aj! aj!”

Z wielkim wstydem Józio wstał,

Podrapane ręce miał,

I kolana starł do krwi.

Poprawił się... na trzy dni...

W jeden piękny dzień maju,

Chciał pójść Józio do gaju,

Więc z ciekawą książeczką,

Idzie polem, nad rzeczką.

Już wypadek z psem owy,