Dawno wyszedł mu z głowy,

I z zadartą znów buzią,

Idzie sobie pan Józio,

Gdzieś do góry wzniósł oczki

I ogląda obłoczki.

Patrzy w błękit wysoki,

A do brzegu... dwa kroki.

Dał krok jeden, dał drugi...

Rymnął w wodę jak długi!

Pluszczą nogi i dłonie