Z torbami puści, choć go kornie błagam:

„Tej cząstki długu nie bierz, serce, teraz;

„Tę płatę odłóż, tę zaś, duszko, daruj”

„Nie mogę, tak bych wszytko stracił” — fuczą.

Klnąc, iżem cygan i grożą mi sądem.

Teraz — niech skarżą, gwizdam na te sądy,

Gdy mój Odrzykoń umie mleć ozorem.

Lecz trza oń pytać, w tej hań240 pomysłowni.

stuka do bramki Sokratesa

Hej, bywaj, bratku!