Gunter też nieleniwo sam się jął do wiosła
I wkrótce chyża fala rycerzy uniosła.
Mieli dostatek jadła, dosyć mieli wina, —
Najlepsze, jakie rodzi burgundzka kraina.
Konie stały spokojnie, miały dość wygody,
Statek mknął raźno, — żadnej nie doznali szkody.
Silne liny żaglowe prężyły się z mocą, —
Upłynęli dwadzieścia mil jeszcze przed nocą,
Bo wiatr pomyślny pędził do morza ich żwawo.
Lecz na biedę się własną znoili tak krwawo.