W której nieraz szczęśliwe już staczała boje;

Pięknie z libijskich tkanin strój to był zrobiony,

Na nim lśniły złociste hafty i galony.

A jej dworzanie zuchom grozili zuchwale.

Dankwart i Hagen tem się nie cieszyli wcale,

Gniotła ich troska, jak się powiedzie królowi,

I myśl, ażali wyjdą z tych opałów zdrowi.

Tymczasem żwawy Zygfryd pospieszył ukradkiem

Na wybrzeże, gdzie wprzódy lądowali statkiem,

Znalazł płaszcz swój cudowny, ukryty głęboko,