I dla syna miłości, dzieliła dostatki,
By go ludzie kochali, pomni darów matki.
Kto przybył z niczem, do dom wiózł dary sowite:
Konie z rzędem król dawał, zbroje, szaty lite,
Jak by myślał, że życia na jutro nie stanie;
Pełnemi też rękami dawali dworzanie.
Wreszcie hucznie, wesoło skończyły się gody.
Panowie między sobą mówili, że młody
Królewicz będzie dla nich pożądanym panem;
Ale nie takie myśli miotały młodzianem.