I do matki, iż nad Ren powracamy z drogi.

Proszę was, cny Zygfrydzie, weźcież to na siebie! —

Mówił król — ja wam wdzięcznie wygodzę w potrzebie!»

Lecz dzielny wojak naprzód od tego się wzbraniał, —

Król go zasie usilnie do drogi nakłaniał.

Mówił: «Jedźcież, rycerzu, i dla mej miłości,

I dla siostry Krymhildy wdzięków i piękności.

Ja odpłacę i smukła dziewka wam odsłuży!»

Gdy to usłyszał Zygfryd, nie wzbraniał się dłużej,

I rzekł: «Dajcież rozkazy, wykonam je święcie,