O śmiałem przedsięwzięciu, więc ją o los syna
Zdjęła trwoga, bo znała Burgundów zuchwałość,
I w komnacie niewieściej wszczął się płacz i żałość.
Zygfryd młody co prędzej do matki pospieszył,
Zastał ją w łzach i troskach, więc z uśmiechem cieszył:
«Matko, po cóż te płacze i niewczesne trwogi?
Znasz mnie przecie? Mnie żadne nie przestraszą wrogi!
Raczej mi na wyprawę racz sposobić odzież,
Byśmy w burgundzkiej ziemi, ja i moja młodzież,
Mogli wystąpić jako dostatni rycerze,