Zygfryd świetnie wystąpił, jadąc na te łowy.

Wieźli z sobą do lasu dość spiży gotowej.

Tam przy zimnej krynicy życie stracił zdradą, —

Stało się to za możnej Brunehildy radą.

Poszedł Zygfryd odważny do komnaty żony

A świetny strój myśliwski już był wyłożony

Dlań i dla towarzyszy, (bo się wybrać miano

Za Ren). Tam zastał żonę strapioną, stroskaną.

Całował ją serdecznie w usta na rozstanie:

«Daj Boże, bym cię ujrzał, luba, w zdrowym stanie