I sam stanął przed tobą zdrów! Przy twej rodzinie
Bawże się tu wesoło, — ja odjeżdżam ninie».
Pomyślała, iż było niepotrzebnem wyznać
Hagenowi rzecz tajną, (nie śmiała się przyznać) —
Jęła szlochać, że kiedy światło dnia ujrzała,
Bez miary Zygfrydowa małżonka płakała.
I do męża, tak rzekła: «Nie jedź dziś na łowy
Do kniei! Oto w nocy miałam sen takowy,
Iż dwa odyńce ciebie ścigały przez błonie, —
Kwiaty zakwitły krwawo, — dlatego łzy ronię.