«To być chyba nie może! — rzecze król potężny —

Skąd by się wziął w tej ziemi z Bechlarn rycerz mężny?»

Ale nim się królowi te słowa wyrwały,

Już cnego Rydygiera poznał Hagen śmiały

I żywo na dziedziniec z swym orszakiem goni.

Tam właśnie owych pięćset pozsiadało z koni, —

Uprzejmie przyjmowano mężów z huńskiej ziemi,

Posłowie wszystkich dziwią szatami świetnemi.

Hagen, dzielny Tronejczyk, wołał ku nim głośno:

«Bóg was to przyprowadził nam w porę radosną,