Z nim Dankwart, pilnie bacząc na to, co się zdarzy.
Już minął jasny dzionek dla nich niepowrotnie,
Hagen o swych przyjaciół troszczył się markotnie;
Przez całą drogę tarczy z ręki nie puścili
W obcym kraju: wtem wroga ujrzą jednej chwili.
Zatętniły kopyta z tej i z tamtej strony,
Ku drodze nieprzyjaciel pędzi rozwścieczony,
Więc Dankwart rzecze: «Otóż nowe udręczenie!
Nuże, u hełmów lepiej przytwierdzić rzemienie!»
Wstrzymali się w pochodzie, bo cóż robić mieli?