«Toć nie mogę każdemu mówić, co mnie boli

I dręczy. Temu tylko zwierzam się w niedoli,

Co wiernym zawsze druhem mi i sprzymierzeńcem!»

Zygfryd bladł, to znów twarz mu płonęła rumieńcem,

Wreszcie rzekł: «Jam ni razu nie zawiódł was przecie;

Więc pomogę i teraz, gdy troska was gniecie.

Potrzeba wam przyjaciół? Liczcie na mnie śmiało,

Pomogę wam z honorem zakończyć rzecz całą!»

«Niech ci za dobre słowo zapłaci Bóg w niebie!

A chociażbyś mi pomóc nie zdołał w potrzebie,