Przybywa z nimi rycerz jeden, Dankwart zwany,

I drugi zasię Volker, wojak zawołany.

Tych sześciu powitajcie, całując ich twarze,

I grzecznie podejmujcie, jak obyczaj każe».

Wypełnić jego wolę obiecały panie

I zaraz z skrzyń poczęto dobywać ubranie,

By wyjść naprzeciw gości w przystojnej odzieży,

A orszak niewiast pilnie krząta się i bieży.

Fałszywą krasą żadna nie popstrzyła lica,

Jeno na głowach wstęga złocista przyświeca