«Ja zamków nie mam, — wierność jeno w zakład stawię.
Córce dam tyle srebra i złota w oprawie,
Ile uniesie setka jucznego bydlęcia,
By się nie mogli skarżyć krewni mego zięcia».
Więc narzeczoną parę postawiono w koło,
Jako obyczaj każe; zwarli się wesoło
Młodzieńcy, — ku dziewczęciu każdy rad podchodzi,
Myśląc sobie niejedno, jak zwyczajnie młodzi.
A kiedy ją pytano, czy młodzieńca kocha,
I czy chce go za męża, zmieszała się trocha,