Zagrzmiał zamek od zgiełku, co się do wieczora

Rozlegał, aż dziewicom odejść przyszła pora.

I goście poszli spocząć. — Leżeli noc całą

A rano już śniadanie gotowe czekało.

Gdy podjedli, wnet chcieli dosiadać już koni,

By w dalszą jechać podróż. «Niechże Pan Bóg broni —

Rzecze gospodarz — raczcie jeszcze u nas zostać!

Nieczęsto nam się zdarza takich gości dostać».

Lecz Dankwart mu odpowie: «To już być nie może, —

Wszakże by wam zabrakło i spiży w komorze,