Ojczystych na te gody wesoło i śmiało, —
Żaden z nich do Bechlaren nie powrócił cało.
Rzewnym się pocałunkiem żegna z wierną żoną,
I Giselher uścisnął swoją narzeczoną,
Każdy piękną kobietę w swem objęciu pieści:
Toteż wielki był potem płacz i jęk niewieści.
Mieli odjeżdżać. Okna stanęły otworem,
Gdy gospodarz na konia siadał z swym taborem.
Snać78 serca przeczuwały niedolę przyszłości,
Więc panny i niewiasty płakały w żałości.