Wyjechał Dytrych w mężnych swych rycerzy gronie
W pole na przywitanie; u siodła przypięty
Wiózł każdy rycerz namiot wspaniały zwinięty.
Daleko jeszcze byli, gdy ich Hagen zoczył
I z upomnieniem grzecznem do panów poskoczył:
«Z koni, panowie, z koni i pozdrówcie pieszo,
Mężów, co na przyjęcie nasze aż tu spieszą!
Ot tam orszak przybywa, — znam go doskonale,
To z ziemi Amelungów odważni wasale,
Prowadzi ich pan z Berna; gardzić nie należy