Pierś szeroko rozrosła, włosy już siwizna

Nieco mu przyprószyła, lecz krzepko go nogi

Długie nosiły, z oka blask mu strzelał srogi.

Wnet po gospodach rzesza rozeszła się cała.

Czeladź Guntera miejsce osobne dostała

Z rady królowej, co dlań żywi złość ukrytą.

Przez to potem pachołków w gospodzie pobito.

Dankwart jako marszałek zarząd tam prowadzi,

Więc mu król oddał pieczę około czeladzi,

By tam ani napitku nie brakło, ni strawy...