W każdej sprawie wygodzić umiał Dankwart żwawy.
Wyszła piękna Krymhilda, za nią cała świta
Naprzeciw i zdradliwie pocałunkiem wita
Giselhera, dłoń jego do swej biorąc raczki.
To widząc Hageu hełmu poprzyciągał sprzączki.
I rzekł obces: «Po takiem przywitaniu gości.
Wypada nam rycerzom mieć się na baczności,
Inaczej tu się królów wita, jak wasali, —
Źleśmy się na te gody podobno wybrali».
A ona: «Niech was wita, kto was widzieć żądał!