Widział go Zygfryd, tamten spostrzegł go niebawem,

Obaj się wzajem okiem śledzili ciekawem.

Zacny to mąż wojennej podjął się usługi,

Złoty puklerz mu z ramion spływał, lśniący, długi, —

Był to Liudgast, wartę pełnił nieleniwo,

A już nań dzielny Zygfryd pomyka co żywo.

Zoczył go król i czwałem puścił się na wroga,

Bodzie konia do biegu żelazna ostroga,

Na tarcze mierzą długich kopij ostre groty, —

Nie myślał król, że tyle będzie do roboty!