Iryng z Danii do góry wznosi oszczep w dłoni,

A pierś zasię puklerzem od pocisku chroni

I naprzeciw Hagena aż pod salę biegnie.

Spotkali się, szczek głośny zaraz się rozlegnie.

Rzucili wnet oszczepy obaj z takiej siły,

Iż tarcz przebiwszy w jasnej zbroicy utkwiły,

Drzewce jeno wysoko sterczą, — a rycerze

Pędzą ku sobie, — każdy do miecza się bierze.

Potężną siłę ręki miał Hagen zuchwały, —

Ciął Irynga, aż domu posady zadrżały,