Dankwart, Hagena śmiały brat, naprzód poskoczył,

Pobiegł przed drzwi i w wrogów szeregi się rzucił.

Myśleli, że tam zginie, — ale zdrów powrócił.

Trwała bitwa, aż nocne zaległy ciemności.

Godne cnych bohaterów były czyny gości,

Gdy się tłumom bronili przez długi dzień letni.

Hej, ginęli z ich ręki rycerze szlachetni!

A działo się to właśnie podczas zwrotu słońca,

Gdy Krymhilda swej zemsty zapragnęła końca,

Karząc krewnych i druhów ich za swe cierpienia