Nie wyniesie; ot, w sali tam Rydygier leży,

A z ciężkich ran śmiertelnych krwi się toczy struga.

Weźcie go sami, — będzie zupełna usługa!»

Na to Wolfhart rzekł: «Panie skrzypku, ej, na Boga,

Nie draźń nas! Dosyć boleść dręczy nas już sroga.

Gdybym śmiał, wnet na ostre z tobą bym pogonił,

Ale pan nasz stanowczo walki nam zabronił».

«Ha, zapewne, lecz strachu naje się do syta —

Drwił Volker — kto co chwila, czy mu wolno, pyta,

I trudno w tym dopatrzyć rycerskiego ducha!»