Bo nikt dzielniej nad tego nie walczył młodzieńca!
Lecz kiedy Volker śmiały jego czyny zoczył,
Gdy ujrzał, jak Sigestap wciąż zbroice broczył
Krwawą strugą, straszliwym gniewem się rozjuszył,
Poskoczył i obcesem na młodzieńca ruszył.
Zginął Sigestap, — brakło sił mu do obrony,
Bo grajek jął wygrywać mu na wszystkie tony,
Aż ów rażony smykiem we krwi trupem leży.
Lecz śmiało już z odwetem mistrz Hildebrand bieży.
«Oj, szkoda nam miłego pana — rzecze stary —