Którego Volker włączył między swe ofiary,

Ale i grajek wreszcie niech głowę położy!»

Niezmiernym gniewem stary Hildebrand się sroży.

I całą siłą godzi w skrzypka, aż podpony

Hełmu w kawałki ścięte lecą na wsze strony,

I szyszak mu z puklerzem popękał w kawały, —

Więc wreszcie taki koniec znalazł Volker śmiały.

A tymczasem rój mężów Dytrycha się wciska,

Tnąc w pancerze, aż obręcz po obręczy pryska,

Pękają miecze, ostrza wzlatują błyszczące,