A po szyszakach płyną strugi krwi gorące.
Ujrzał Hagen, że Volker już leży bez ducha,
— Straszne dlań były gody, co mu wzięły druha!
Nie krewnych, nie lenników, ale grajka stratą
Tknięty żywo, okropną pomścił się zapłatą.
«Nie będzie się Hildebrand tem zwycięstwem chwalił,
Że mego towarzysza drogiego powalił!
Najwierniejszy z przyjaciół przez niego umiera!»
Więc tarcz wznosi i rąbiąc naprzód się przedziera.
Dankwart ginie, Helpfrycha dzielnym mieczem cięty.