Nim godził, — miecz był ostrzon na obydwa boki,

A przecież nie mógł zadać Hagenowi rany,

Ten zaś ciął go przez pancerz sztucznie wykowany.

Uczuł stary, iż rana mocno mu dolega,

Bał się, iż więcej weźmie, trwoga go przebiega,

Tarcz na plecy zarzuca i z rąk przeciwnika,

Choć ciężko ranny, przecież z życiem się wymyka.

Z owych wszystkich rycerzy, co walczyli w sali,

Jeno Gunter i Hagen przy życiu zostali.

A Hildebrand, po którym krwi strumienie płyną,