Drugi chłopak odpowiedział:
— Ja zatrzymałem swoją uwagę na następującym wersecie: „Możecie powziąć postanowienie i nic z tego nie będzie. Uchwalicie coś i nie spełni się, albowiem z nami jest Bóg”.
Trzeci chłopak zaś tak odpowiedział:
— Ja zatrzymałem się na tym oto wersecie: „Aż do starości jestem waszym Bogiem i do samej siwizny wszystko zniosę. Ja jestem tym, który czyni, znosi, cierpi i zbawia”.
Kiedy Mordechaj to usłyszał, nie posiadał się z radości. Jakaś szczególna jasność opromieniła jego twarz.
Widząc to, Haman zapytał go:
— Co takiego powiedziały ci te dzieciaki, żeś tak się uradował?
— Dobrą nowinę przekazały mi — odrzekł Mordechaj — nowinę, że nie mamy się ciebie bać.
Wściekł się Haman i zawołał:
— Skoro tak, to najpierw zgładzę dzieci.