Król Janaj udał się do kraju Kochalit i zajął tam czterdzieści miast.

Po powrocie wezwał do siebie wszystkich mędrców Izraela itak do nich powiedział:

— Kiedy nasi ojcowie budowali świątynię Pańską, jadali zazwyczaj chleb z solą. Wynikało to z pośpiechu i z biedy. Teraz, kiedy Bóg nam pomógł, jedzmy też ku pamięci naszych ojców coś słonego.

I zaraz służba królewska podała im na złotych stołach solone potrawy.

Wśród zebranych był pewien zły i niegodziwy mąż imieniem Elazar ben Poira.

Pierwszy zabrał głos i tak do króla Janaja powiedział:

— Faryzeusze nienawidzą cię.

— Co przeto należy z nimi zrobić?

— Włóż na czoło złotą blaszkę, wtedy oni staną przed tobą jak przed arcykapłanem i już nie będą w stanie twierdzić, żeś niezdatny do pełnienia funkcji arcykapłana.

Janaj posłuchał i opasał czoło złotą blaszką. Wszyscy zgromadzeni zerwali się z miejsc, oddając mu w ten sposób cześć. Jeden tylko stary mąż Jehuda ben Gdidja nabrał odwagi i oświadczył: