— „Ptak może przenieść głos” — mówi Pismo.
Wtedy Herod przyznał mu się, kim jest, i oświadczył:
— Gdybym wiedział, że mędrcy są tacy ostrożni jak ty, tobym ich nie zabił. W jaki sposób mogę teraz naprawić swój błąd?
— Zabijając mędrców, zgasiłeś światło. Mędrcy bowiem to nasze światło. Wznieś nową Świątynię, nowy bet ha-midrasz, który będzie światłem dla wszystkich narodów świata.
— Boję się władzy rzymskiej. Ona nie pozwoli.
— Wyślijcie więc do Rzymu pełnomocnego delegata. Droga zajmie ci rok. Pobyt w Rzymie potrwa rok i droga powrotna również rok. W tym czasie zdążysz rozebrać i zbudować Świątynię.
IHerod tak postąpił. Potem nadeszła odpowiedź z Rzymu tej treści:
„Jeśli nie rozebrałeś Świątyni, nie czyń tego. Jeśli uczyniłeś to, nie buduj nowej. Jeśli rozebrałeś ją i zbudowałeś nową — marny z ciebie sługa! Najpierw czynisz, a potem dopiero prosisz o radę. Jesteś bohaterem i nosisz broń, ale akta twego rodowodu są tutaj. Ani król, ani syn króla. Niewolnik Herod zrobił się królem”.
Kiedy za czasów Heroda przebudowywano Świątynię, deszcze padały tylko w nocy. Rano wiatr rozwiewał chmurę i zaczynało świecić słońce. Ludzie szli do pracy świadomi, że wykonują dzieło Boga.
Kto nie widział wzniesionego przez Heroda Przybytku Pana, ten nie widział niczego piękniejszego w swoim życiu. Herod zbudował go z białego i kolorowego marmuru i niebieskiego malachitu. Jedne kamienie wystawały, drugie były nieco schowane. Chciał je jeszcze pokryć złotem, ale mędrcy mu odradzili, mówiąc, że tak jest ładniej.