Samarytanin, cichym głosem, jakby mówił do siebie, powiada:
— Jeśli ci powiem, cesarz Adrian mnie zabije. Wolę już raczej popełnić samobójstwo niż wyjawić ci sekret powierzony mi przez niego.
Bar-Koziwa polecił wtedy wezwać rabiego Elazara, którego zapytał:
— Co powiedział ci Samarytanin?
— Coś mi tam do ucha szepnął, ale dalibóg nie mam pojęcia. Byłem zbyt głęboko zatopiony w modlitwie, żeby dokładnie usłyszeć to, co powiedział.
— A co ty jemu powiedziałeś?
— Nic nie powiedziałem.
Wściekł się Bar-Koziwa i kopnął rabiego w nogę tak mocno, że ten upadł i skonał.
Wtedy rozległ się głos z nieba:
— Oj, mamy z ciebie pasterz, boś opuścił stado. Na twoje ramię i prawe oko spadnie miecz. Za to, że złamałeś ramię Żydów, twoje ramię uschnie. Za to, żeś oślepił prawe oko Żydów, oślepnie twoje prawe oko.