— Lepiej by było, gdyby ten wróg Syjonu się udławił — odpowiedziała matka Menachema.

— Co masz do niego?

— Mam żal, bo w dniu jego urodzin zburzona została Świątynia.

Usłyszawszy to, co powiedziała matka Menachema, handlarz zawołał:

— Kobieto, uwierz mi, że chociaż z twoim synkiem związane jest zburzenie Świątyni, to jednak dzięki niemu, z woli Bożej, Świątynia zostanie odbudowana. Chodź tu i kup dla niego ubranko.

— Nie mam pieniędzy!

— Nie szkodzi. Daję ci na kredyt. Zapłacisz mi, kiedy znowu tu zawitam.

Po jakimś czasie handlarz znowu przybył do Birat-Arwa. Pomyślał, że najpierw musi się spotkać z matką Menachema, i zobaczyć, jak się ma jej dziecko.

Na jego pytanie o zdrowie dziecka matka odpowiedziała:

— Niestety, nie ma go. Od razu po twoim wyjeździe, rozszalała się we wsi burza i potężny wiatr wyrwał mi z rąk synka i uniósł go nie wiadomo dokąd.