Spojrzał wtedy król na sędziów siedzących po lewej stronie izby sądowej, czekając na to, co powiedzą. Nikt się jednak nie odezwał. Każdy patrzył na podłogę.
Zachowanie sędziów wprawiło w gniew rabiego Szymona ben Szatacha.
— Nie jesteście szczerzy — zawołał do nich. — Niechaj Bóg, który zna myśli każdego człowieka, policzy się z wami.
I oto zdarza się cud. Wszyscy sędziowie stracili nagle przytomność i bezwładnie osunęli się na podłogę.
Na widok bezwładnie leżących sędziów król aż zatrząsł się ze strachu. Rabi Szymon ben Szatach wstał i podniesionym głosem zawołał:
— A teraz, królu, wstań i niechaj świadkowie składają zeznania. Wiedz, że nie stoisz przed nami, ludźmi, ale przed Bogiem. Przed Stwórcą Świata!
Król Janaj natychmiast wstał z krzesła.
Kidusz ha-szem51
Szymon ben Szatach nie opływał w dostatek. Utrzymywał się ze skromnych dochodów płynących z działki, na której uprawiał len. Pewnego razu uczniowie kupili dla niego osła u Araba. Czyszcząc sierść osła, znaleźli ukryty na jego szyi brylant. Uniesieni radością zawołali:
— Rabi, Bóg zesłał ci drogocenny brylant. Jesteś teraz bogaty!