— Nie, dzieci moje — powiedział rabi Szymon. — Brylant nie należy do mnie. Ja kupiłem osła, a nie brylant.
I natychmiast zwrócił brylant Arabowi. Ten, nie posiadając się ze zdumienia, zawołał:
— Niech będzie pochwalony Bóg Żydów. Bóg Szymona ben Szatacha.
W jednym dniu powieszono osiemdziesiąt czarownic
Kiedy rabi Szymon ben Szatach został przewodniczącym sanhedrynu, doniesiono mu, że w lesie za miastem Aszkelon zagnieździło się w jaskini osiemdziesiąt wielce niebezpiecznych czarownic.
Usłyszawszy to, rabi Szymon postanowił skończyć z czarownicami. Pewnego dnia wybrał osiemdziesięciu młodzieńców wyróżniających się siłą, urodą i wysokim wzrostem. Każdemu wręczono dzban, do którego włożony był czysty, nowy płaszcz. Na rozkaz Szymona młodzieńcy zakryli dzbany z płaszczami i niosąc je na głowach, wyruszyli pod jego przewodem do jaskini z czarownicami. W drodze podał im szczegóły taktyki, jaką zamierza zastosować wobec czarownic:
— Ja wejdę pierwszy do jaskini i w odpowiednim momencie zagwiżdżę. Wtedy wy wyciągniecie z dzbanów płaszcze i włożycie je na siebie, kiedy znowu zagwiżdżę, hurmem wtargniecie do jaskini i każdy z was chwyci czarownicę i podniesie. Z czarownikami bowiem rzecz ma się tak: oderwani od ziemi, tracą swoją moc.
Kiedy znaleźli się w pobliżu jaskini, rabi Szymon ben Szatach owinął się płaszczem i zapukawszy w drzwi prowadzące do jaskini, zawołał:
— Ojim! Ojim!52 otwórzcie, jam jeden z waszych.
Czarownice otworzyły przed nim drzwi i wpuściły go do środka. Na dworze padał deszcz, a płaszcz rabiego Szymona był suchy. Zdziwione zapytały go: