Przychodzi więc znowu do rabiego Szamaja i pyta go:
— Czy w ogóle jest możliwe, żebym ja mógł zostać arcykapłanem?
— Wiesz przecież — powiada Szamaj — co Tora na ten temat mówi. A mówi ona tak: „Obcy, który sięgnie po godność kapłańską winien jest śmierci”.
Od Szamaja poganin znowu poszedł do Hilela i tak do niego powiedział:
— Wiem, że ty, Hilelu, jesteś człowiekiem dobrodusznym. Niechaj wszystkie błogosławieństwa Boga spłyną na twoją głowę za to, żeś mnie przygarnął pod skrzydła Szechiny.
W jakiś czas po tym wszyscy trzej prozelici spotkali się w jednym miejscu i każdy z nich opowiedział swoją przygodę z przyjęciem żydowskiej wiary.
Po dłuższych rozważaniach doszli do wspólnego wniosku:
— Surowość Szamaja o mało nie zmiotła nas z prawdziwego świata. Natomiast dobroduszność Hilela dała nam schronienie pod skrzydłami Szechiny.
Z ciałem i duszą należy się obchodzić troskliwie
Rabi Hilel zwykł był po kazaniu wychodzić na spacer razem z uczniami. Pewnego razu pożegnał się z nimi szybciej niż zwykle. Zapytali go więc: