— Dlaczego teraz płaczesz? To miejsce też ci się nie podoba?

— Nie chodzi o to — odpowiedział Eliezer.

— A o co chodzi?

— Chcę się uczyć Tory!

— Masz już dwadzieścia lat i nagle zachciało ci się uczyć. Lepiej zrobisz, jeśli się ożenisz i spłodzisz dzieci. One za ciebie się będą uczyły.

Po jakimś czasie Eliezer oświadczył ojcu:

— Jutro nie wyjdę do pracy w polu. Postanowiłem udać się do Jerozolimy żeby się uczyć w bejt ha-midraszu Jochanana ben Zakaja.

Rozgniewał się ojciec i skrzyczał go:

— Jutro skoro świt, przed śniadaniem, masz wyruszyć na pole i zabrać się do orania.

Eliezer, posłuszny woli ojca, wstał bardzo wcześnie i wyszedł w pole orać swoją działkę. Nagle krowa ciągnąca pług upadła i złamała nogę. W głowie Eliezera zaświtała myśl: „Krowa złamała nogę dla mego dobra”.