— Eliezerze, synu mój, czy dzisiaj zdążyłeś już coś przekąsić?
Eliezer nie odpowiedział na pytanie rabiego. Ten ponowił pytanie, ale Eliezer zamknął się w sobie i milczał. Wtedy rabi Jochanan stanowczym głosem rzekł:
— Dzisiaj będziesz jadł u mnie!
— Nie jestem głodny. Już dzisiaj jadłem w zajezdnym domu.
Rabi Jochanan nie dał mu wiary i posłał kilku uczniów, żeby sprawdzili to w zajezdnym domu.
Rozeszli się uczniowie po wszystkich ulicach Jerozolimy, żeby znaleźć ów zajezdny dom, w którym Eliezer miał jakoby się zatrzymać. Okazało się, że w żadnym zajezdnym domu miasta pojęcia o nim nie mieli. Po długich poszukiwaniach znaleźli na peryferiach miasta nędzny domek zajezdny należący do jakiejś kobiety. Na pytanie, czy zatrzymał się u niej uczeń studiujący Torę, odpowiedziała:
— Ma tu jakiś niby worek, do którego codziennie rano przykłada wargi i ssie z niego tak, jakby to był bukłak z winem.
Proszą kobietę, żeby im pokazała ten worek. Kobieta czyni zadość ich prośbie. Otwierają worek i okazuje się, że jest wypełniony ziemią. Pytają, czy Eliezer przekąsił coś na śniadanie?
— Nie — odpowiada kobieta. Wszyscy tu byliśmy pewni, że stołuje się w domu rabiego. Wychodzi na to, że w ciągu ośmiu dni głodował.
Kiedy uczniowie opowiedzieli to rabiemu Jochananowi, ten rzekł do Eliezera: