Tymczasem Bóg dał znak górom otaczającym dolinę, żeby się zjednoczyły i zlepiły w jedną masywną, wysoką górę, na której szczycie spoczywać będzie Szechina7.

Trzeciego dnia Abraham ze zdumieniem w oczach stwierdził, że nie poznaje okolicy, w której przebywa. Całkowicie się zmieniła. Pyta więc Izaaka:

— Co tam widzisz w dali?

— Widzę piękną, wysoką górę zasnutą chmurami.

I zwracając się do młodzieńców, powtarza to samo pytanie:

— A wy, chłopcy — co tam widzicie?

— Nic. Same jeno pustynie.

— Skoro tak, to zostańcie tutaj i przypilnujcie osłów.

Wziął potem Abraham wiązkę drewna potrzebną do zapalania ofiarnego stosu i położył ją na ramionach Izaaka. Wyglądało to tak, jakby skazany na śmierć niósł swoją szubienicę na własnych ramionach.

Izaak nie dostrzegłszy w rękach ojca rzeczy przeznaczonej na ofiarę, zląkł się.