Arendarz, usłyszawszy te słowa, domyślił się, że w worku znajduje się nie kto inny, jak tylko sam rabi Tarfon. Wypuścił go z worka i padłszy przed nim na kolana, zaczął wyrywać sobie włosy z głowy i wołać:

— Rabi, przebacz mi!

— Możesz być spokojny — rzekł rabi Tarfon. — Uwierz mi, że wybaczałem ci po każdym uderzeniu kijem.

Opowiadają, że rabi Tarfon przez całe życie zamartwiał się, że dla uratowania życia posłużył się swoim imieniem:

— Biada mi — powtarzał ciągle — że dla własnego dobra, posłużyłem się koroną Tory!

Kupił miasteczko78

Jak wieść niesie, rabi Tarfon mimo bogactwa nie był zbyt hojny dla biednych, pewnego razu spotkał go rabi Akiwa, który tak do niego powiedział:

— Rabi, chcesz może, żebym wykupił dla ciebie jedno lub nawet dwa miasteczka w bejt ha-midraszu?

— Tak, chcę.

I sięgnąwszy do kieszeni, wyciągnął cztery tysiące denarów i wręczył je rabiemu Akiwie.