— W bożnicy.
— Powiedz mi, jak się nazywa twój brat, to pójdę po niego.
— Nazywa się Ki tow94.
Właściciel zajazdu nie zwlekając poszedł do bożnicy i zaczął wołać:
— Ki tow! Ki tow!
Daremnie wołał, bo nikt się nie odezwał.
Nad ranem rabi Meir wstał, odwiązał osła i wyruszył w drogę. Gospodarz zapytał go:
— Gdzie jest twój brat, na którego czekałeś?
— Już jest tu. Już świeci słońce. „I widział Bóg, że to było dobre”.