Wyszli obaj z jaskini. Tym razem rabi Szymon łagodził gniewne słowa syna, który dalej chciał niszczyć to, co nie miało związku z nauczaniem Tory99.

— Synu mój — powiedział rabi Szymon. — Wystarczy, że ja i ty zajmujemy się Torą.

Był wieczór poprzedzający nadejście soboty. Idąc ulicami miasta, zauważyli biegnącego starszego Żyda, który niósł w ręku dwie wiązki mirtu.

— Starcze, po co ci dwie wiązki — zapytali.

— Ku czci soboty.

— Nie wystarczy ci jedna?

— Nie. Jedna wiązka dla słowa „zachor”100, a druga dla słowa „szmor”101.

Zwracając się do syna, rabi Szymon powiedział:

— Widzisz, jak micwa jest miła Żydom.

I obaj odczuli w sercu przypływ błogości.